Nici z przerwy na mecz Polska-Austria. Posłowie muszą zająć się w tym czasie ustawami. Gdy dziennik.pl ujawnił, że Sejm chce sobie zrobić "piłkarską" przerwę w obradach, wybuchła burza. Dziś marszałek Bronisław Komorowski oświadczył, że praca jest ważniejsza. W dodatku, jak któryś z posłów-kibiców nie wróci z Wiednia na piątkowe głosowanie, dostanie finansową karę - dowiedział się "Newsweek".
czytaj całość